„Moja historia”



Mam trójkę dzieci..

To nie prawda, że każde dziecko z diagnozą ADHD powinno dostawać Ritalin […]

Mam trójkę dzieci i u każdego zdiagnozowano ADHD. Jednak każde z nich jest inne i ich zaburzenie przejawia się w nieco odmienny sposób. Dokładna i specyficzna diagnoza ma ogromne znaczenie. Bez sensu jest dawać wszystkim trzem Ritalin, traktując go jak cudowną pigułkę, która rozwiąże wszystkie problemy dzieci nadpobudliwych, czy też z problemem uwagi. Szczególnie, że najmłodszy nie jest nadpobudliwy, ani nieuważny – ma zaburzenia związane z czasem reakcji. A to wszystko pokazał mi test Moxo. Na bazie jego wyników można było zdecydować o najbardziej skutecznej terapii. Okazało się też, że u najstarszego akurat Ritalin przynosi najlepsze efekty. A teraz mam tego dowód w postaci wyniku testu Moxo.

Zwykle myśląc o ADHD…

Kasia to bardzo spokojna dziewczynka…

Zamyślona, siedziała cicho i rysowała podczas lekcji. Na przerwach spokojna, nieprzeszkadzająca nikomu – ani kolegom czy koleżankom, ani nauczycielom. Być może dlatego nie przyszło nam do głowy, że może mieć zaburzenia uwagi […]

Myślę, że to przez stereotypy. Zwykle myśląc o ADHD mamy przed oczami nadruchliwych chłopaków, przeszkadzających wszystkim, krzyczących, nieprzestających biegać w kółko, „rozbijających” lekcje czy dowolne inne zajęcia… ADHD nie kojarzy się nikomu ze spokojną, nieco rozmarzoną dziewczynką. Ale ja wiedziałam, że „coś jest nie tak”. Kasia była inteligentna, mądra, lubiła czytać, a mimo to jej oceny w szkole były co najwyżej przeciętne. Miała talent muzyczny – grała na pianinie. Potrafiła ćwiczyć godzinami – a mimo to nie lubiła lekcji w szkole muzycznej.

Zaczęliśmy odwiedzać z nią różnych specjalistów. Byliśmy także u neurologa dziecięcego, przeszliśmy diagnozę w kierunku ADHD. Dostaliśmy do wypełnienia kwestionariusz dla rodziców i nauczycieli, jednak ten nie wykazał jednoznacznie diagnozy zespołu hiperkinetycznego. Teraz, kiedy o tym myślę, chyba wiem na czym polegał problem. Z jednej strony Kasia potrafiła siedzieć godzinami i ćwiczyć na pianinie, albo czytać, czy oglądać telewizję – a więc w moim odczuciu nie miała problemu z koncentracją uwagi. Z drugiej strony miała problem z organizowaniem sobie czasu, porządek w jej pokoju czy szafie zawsze pozostawiał wiele do życzenia, no i wyniki w szkole – były słabe i w moim przekonaniu nie odzwierciedlały zupełnie jej potencjału.

Znajoma pani psycholog namówiła mnie na wykonanie testu MOXO. Ponieważ cały czas poszukiwałam odpowiedzi na pytanie „co tak naprawdę dzieje się z moją Kasią”, zdecydowałam się go zrobić – tym bardziej, że jego wykonanie miało zają

tylko 15 min. Kiedy zobaczyłam wyniki doznałam jakby „olśnienia” i nagle wszystko stało się jasne. Kasia nie miała oczywiście problemu z nadruchliwością, czy impulsywnością.

Test pokazał, że ma duży problem z czasem reakcji, czyli „zaburzenie funkcji poznawczych wyrażające się trudnością w wykonywaniu zadań w określonym czasie”. To dlatego podczas lekcji, kiedy nauczyciel szedł do przodu z tematem zajęć ona gubiła się w pewnym monecie i wyłączała – zaczynała rysować na kartce i rozmyślać. To dlatego pomimo dużej miłości dla gry na pianinie, nie lubiła zajęć w szkole muzycznej – bo tu także musiała wykonywać zadania w określonym czasie. I dlatego też bez problemu potrafiła skupić się i godzinami czytać, czy oglądać telewizję – bo robiła to we własnym rytmie, bez narzucanych z zewnątrz barier czasowych.

Kiedy zobaczyłam raporty testu MOXO wszystko stało się dla mnie logiczne i zrozumiałe. Dzięki temu dużo łatwiej jest nam radzić sobie z codziennymi sytuacjami. Już nie wychodzę z siebie, kiedy widzę bałagan w jej pokoju, choć prosiłam trzy razy, żeby posprzątała przed wyjściem. Nie krzyczę, kiedy zamiast odrabiać lekcje – rysuje coś na kartce, choć przecież zaraz trzeba jechać na dodatkowy angielski. Wiem, że nie robi tego celowo i złośliwie. Kasia po prostu taka jest i taką ją kochamy .

Neurolog stawiając diagnozę…

U mojego 11-letniego syna zdiagnozowano ADHD. Po roku terapii zajęciowej oraz farmakoterapii wciąż miałam poczucie, że nie dotarliśmy do „prawdziwego problemu” […]

Neurolog stawiając diagnozę stwierdził, że objawy wskazują na ADHD i w tym kierunku należy prowadzić leczenie. Dostałam leki, opinię dla szkoły. Syn zaczął też chodzić na terapię zajęciową. Minął rok, a ja szczerze mówiąc nie dostrzegałam jakiejś wyraźnej poprawy. Wtedy zrobiliśmy mu test MOXO. Trwał kilkanaście minut. Byłam zaskoczona tym, w jaki prosty i przystępny sposób pokazał nam to, co stanowi problem w przypadku syna. Mając taką diagnozę dużo skuteczniej można zaplanować terapię. Poza tym łatwiej zrozumieć, na czym tak naprawdę polega problem. Dzięki temu zarówno rodzina w domu jak i nauczyciele w szkole mogą odpowiednio przewidywać, jakich spodziewać się zachowań w reakcji na poszczególne bodźce otoczenia i modyfikować je.